Legendy miejskie

Ślub + wesele = radość. Na pewno? Drastyczne legendy ślubne

10 września 2015 • przez

Ślub to ważny dzień. Powinien być szczęśliwy zarówno dla panny młodej, pana młodego, jak i całej rodziny. Jednak nie w legendach miejskich.

Wentylator

Rozmowa podczas zapraszania gości na ślub i wesele:

– Tylko nie podrzucajcie panny młodej. Słyszałam o jednym takim przypadku, gdy goście podrzucali pannę młodą pod pracującym na suficie wentylatorem. Welon wkręcił się do środka i złamał jej kark.
– Ja też to słyszałam. Pan młody później się powiesił.
– Podobno i ojciec umarł na zawał serca. Zamiast wesela były trzy pogrzeby.

Kleszcz zabójca

„Słyszałam, że gdzieś tam za Łagowem miało być wesele. Ten młody poszedł z kolegami do lasu po świerk na koronę. Jak łamali gałęzie, spadł na niego kleszcz i ten chłopak zachorował na opony mózgowe – to jest śmiertelne – i umarł. Zamiast wesela miał pogrzeb. Teraz tyle mówią o tych kleszczach. A ty się nie boisz? Tyle chodzisz po lesie” (źródło: D. Czubala, Nasze mity współczesne, s. 90-91).

Legenda ta bez najmniejszego trudu znajduje swoich obrońców, co jest również charakterystyczne dla legend miejskich, szczególnie tych najlepszych:

„Kleszcze mogą przenosić flawirusy powodujące odkleszczowe zapalenie opon mózgowych. A zapalenie opon mózgowych może być śmiertelne. Co więc jest nieprawdopodobnego w tej historii? To, że ukąsi nas akurat zakażony kleszcz to tylko kwestia przypadku.

Tak się składa, że jestem przyrodnikiem i wiele czasu spędzam na granicy lasu i łąk, stanowiącej znakomite środowisko życia kleszczy, przez co kilkadziesiąt razy byłem ich żywicielem. Wśród znajomych leśników i przyrodników zdarzyło się kilka zachorowań na boreliozę, natomiast zapalenie opon mózgowych na szczęście jeszcze nie. Dużo zależy od profilaktyki – szybkiego zauważenia wgryzionego kleszcza i jego odpowiedniego usunięcia, a później, w razie wątpliwości zgłoszenia się do lekarza.

Pozdrawiam i życzę więcej rozsądku w poszukiwaniu legend” (autor wypowiedzi: timmy).

Panna młoda - Pan młody - Ślub + wesele = radość. Na pewno? Drastyczne legendy ślubne

Trupi jad

„Słyszałam, że matka kupiła córce suknię w komisie na ślub. Jak przymierzały tą suknię, tak się ona zadrasnęła. Zaczął się ślub, więc ją ubrali. Po ślubie źle się poczuła i chciała koniecznie tą suknię zdjąć, ale jej nie pozwolili, bo tradycja każe nosić suknię do dwunastej w nocy. Dziewczyna coraz gorzej się czuła i nie doczekała północy. Tuż przed dwunastą zmarła. A to był trupi jad. Grabarz ściągnął z takiej młodej dziewczyny, która miała ten trupi jad, i sprzedał w komisie. Ale czytałam odwołanie w gazecie. To było w ‘Wieczorze’ czy ‘Dzienniku Zachodnim’ albo w ‘Wiadomościach Zagłębia’ w 1987 roku. A więc dziennikarz tam pojechał, gdzie się to miało stać, do naczelnika, ale temu zaprzeczali, że tam się taka rzecz nigdy nie zdarzyła” (źródło: D. Czubala, Nasz mity współczesne, s. 53).

Jak podaje jeden z gości, motyw ten był użyty nawet w odcinku CSI.

Ślub, wesele - taniec na weselu

Czy słyszałeś (słyszałaś) kiedyś taką lub podobną historię i wydawała Ci się prawdziwa? Jest to pytanie retoryczne, ponieważ legendy miejskie rozprzestrzeniają się jak pożar, uwielbiamy dyskutować o takich historiach i dzielić się nimi z innymi ludźmi.